Archiwa tagu: Turystyka

Przewodniki Pascala w nowej odsłonie

Zajęło to parę miesięcy, ale oto są – dwa najnowsze wydania przewodników po Rumunii mojego autorstwa 😀.

Rumunia z serii „Inspirator podróżniczy” to ok. 250 stron z największymi atrakcjami z całego kraju (choć znalazło się też miejsce na te mniej oczywiste). Wszystko zilustrowano licznymi fotografiami, dzięki czemu łatwo znaleźć coś dla siebie w każdym regionie.

Rumunia i Bukareszt z serii „Pascal Lajt” to z kolei przewodnik kieszonkowy. Na nieco ponad 150 str. zmieściło się dużo, ale nie wszystko. To przede wszystkim Bukareszt i to, co można zwiedzić będąc w stolicy – Wołoszczyzna, południowa Transylawania, Dobrudża.

Nic, tylko jeździć. Swoją drogą, już prawie maj, a jeszcze w tym roku nie byłem w Rumunii. Skandal!

P.S. Postaram się rozpisać na dniach trochę więcej o tym, jak powstawały przewodniki i co w nich znajdziecie. Już teraz szlag mnie trafia, że czegoś nie uwzględniłem, ale to są naprawdę tony materiałów i zawsze będzie niedosyt!

Sighișoara zimą (i nocą)

Być może stanie się to za kilka lat, a może za kilka dekad. Jestem jednak przekonany, że Sighișoarę czeka zagłada. Turystyczna zagłada. Już teraz miasto jest w sezonie oblegane, choć Rumunia wciąż broni się przed masową turystyką. Coś czuję, że kiedyś będę wspominał ostatni wypad z łezką w oku

 

Wiele zakątków miasta wygląda, jakby od średniowiecza niewiele się w nim zmieniło. Kilkusetletnie baszty, kościoły, wąskie brukowane uliczki – to wszystko daje niepowtarzalny klimat, który w wakacje ściąga wielu turystów. Mnie ściągnął kilka dni temu.

 

Wyjazd do Rumunii na przełomie stycznia i lutego to pomysł nietypowy. Pod wieloma względami był jednak trafny. Spacer uliczkami Sighișoary daje bowiem gwarancję, że będzie można delektować się wspaniałymi zakątkami bez towarzystwa tłumów. Ba, bez żadnego towarzystwa – oprócz tego, które sami ze sobą zabierzemy.

 

To dobry pomysł na romantyczny wypad z drugą połówką, ale nie tylko. Zimowe wieczory w Sighișoarze polecić można wszelkiej maści odludkom, albo po prostu tym, którzy nie lubią zgiełku.

Naprawdę – to miasteczko prędzej czy później będzie zadeptane przez turystów. Dla władz i mieszkańców to poniekąd dobre wieści, ale ja tam lubię odwiedzać tę wciąż nieodkrytą Rumunię.