Renowacja Dacii 1300 (część I i zapewne nie ostatnia)

Od października nie byłem w Rumunii. Tęsknota straszna mnie ogarnia, zapasy palinki są na wyczerpaniu, więc wziąłem się za remont zakupionej w zeszłym roku Dacii

Już w grudniu wspominałem, że Dacia ma problemy. Trafiła do mechanika nr 1, który sprawił że odpaliła. Ale tylko raz, spod domu już ruszyć nie mogłem więc szukałem innego fachowca. Mechanik nr 2 powiedział od razu, że to elektryka i się na tym nie zna. Polecił Mechanika nr 3, który nie odbierał telefonu. Zaholowałem więc Daczkę do Mechanika nr 4. Skutek był opłakany, bo kolega szarpnął parę razy linką i urwał kawał blachy w miejscu służącym do włożenia korby.

Urwany kawał blachy. Element znajduje się z przodu auta, pod zderzakiem. Defekt nie do zauważenia bez czołgania się pod autem, ale do zrobienia

Osiągnięty został jednak pewien sukces, bo Mechanik nr 4 zlecił Mechanikowi nr 5 wymianę rozrusznika. Auto odpalało poprzez zwarcie którego trzeba było dokonać za pomocą kawałka drutu (:D). Wszystko wskazywało więc, że kolejny problem był w stacyjce. W ten sposób trafiłem do Mechanika nr 6, który okazał się prawdziwym numerem 1 – chodzi o pana Jana Muchę, który ma swój warsztat przy ul. Szwajcarskiej we Wrocławiu. Fachowiec z najwyższej półki, rozpisywać się nie będę, ale serdecznie polecam każdemu!

Czort wie skąd to mieli, ale grunt że wymienili i działa :). Rozrusznik jak nowy.

W międzyczasie kupowałem na olx-ie różne mniej lub bardziej zużyte części. Hitem był dla mnie regulator napięcia z oryginalną naklejką z epoki. Przydał się 🙂

Regulator napięcia tuż przed montażem
Z prawej alternator, a po lewej legendarny regulator napięcia

Wymieniony został też alternator (na używkę, ale sprawną), kostka w stacyjce (mieli z Renault) i klema. Miła odmiana, ale auto działa o czym przekonali się koledzy z Krakowa, którzy wpadli na oględziny. Poniżej dowód, że auto działa (profesjonalny komentarz zapewnia Andrzej Tychoniak 🙂 )

Towarzyszył im George Negrea z Satu Mare, który zauważył kilka rozwiązań których w rumuńskich Daciach nie ma (wersja eksportowa, czy co?). Ale o tym kiedy indziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *